Archiwum 16 marca 2025


Wtedy pytamy
16 marca 2025, 23:02

Tak sobie mysle. Pyta czy było mi dobrze. Nigdy nie pyta. Albo muszę  mu powiedzieć żeby zapytał. Zainteresował się  . Bo ja pytałam za każdym razem.  Bo chciałam by było mu dobrze, bo działało na mnie i podniecało mnie jego podniesienie. 

Leżałam..  czułam że coś jest nie w porządku. Mogłam powiedzieć znowu homorony.  Ale nie wiem czy to było to.  I kiedy zapytał czy było mi dobrze. Kropki się połączyły. Zawsze powtarzał że tego chce. Ale nigdy nie pytał. Nie upewniał się. Bo był pewien swego? Nie wiem. 

Uświadomiłam sobie. Że skoro nie pytał. To nie chciał wiedzieć. To nie było to dla niego ważne. A chcemy wiedzieć o tym co dla nas jest ważne. Wtedy pytamy...

Wtedy pytamy
16 marca 2025, 22:56

Tak sobie mysle. Pyta czy było mi dobrze. Nigdy nie pyta. Albo muszę  mu powiedzieć żeby zapytał. Zainteresował się  . Bo ja pytałam za każdym razem.  Bo chciałam by było mu dobrze, bo działało na mnie i podniecało mnie jego podniesienie. 

Leżałam..  czułam że coś jest nie w porządku. Mogłam powiedzieć znowu homorony.  Ale nie wiem czy to było to.  I kiedy zapytał czy było mi dobrze. Kropki się połączyły. Zawsze powtarzał że tego chce. Ale nigdy nie pytał. Nie upewniał się. Bo był pewien swego? Nie wiem. 

Uświadomiłam sobie. Że skoro nie pytał. To nie chciał wiedzieć. To nie było to dla niego ważne. A chcemy wiedzieć o tym co dla nas jest ważne. Wtedy pytamy...

Kim że jestem
16 marca 2025, 22:45

Czuje się jak przedmiot. Narzędzie do zadowalania mezczyzny. 

I mam to głęboko zakorzenione. 

Czuje się jak rzecz. Jak własność.  No to latami było wpajane w kobiety. Denerwują mnie mężczyźni. Garnie do nich po odrobinę miłości i ciepła. Ale lękam się uprzedmiotowienia. Kiedy słucham wypowiedzi polityków. Kobieta nie może mieć prawa głosować. Kobiecie za aborcję powinno grozić więzienie. Nie ważne jest życie kobiety. Nie ważne że została zgwałcona. 

Większość z tych haseł mnie nie dotyczy. Ale czuje ich wyższość. Wyższość mezczyzn mad nami. Wszędzie. 

Są silniejsi więc mogą wszystko. Nawet siła.  

Kim że jestem ja. 

 

 

Pyta czy było mi dobrze. Mruczę przytakujac. Ale czy hylo mi dobrze. Skoro i tak ciągle skupiam się na jego przyjemności by uzyskać swoją. Że te same schematy które powtarza nie dają mi ukojenia.ze nie słucha.

sama nie wiem
16 marca 2025, 21:04

Chciałam to zapisać. Póki myśli były świeże. Póki wiedziałam o co tak naprawdę mi chodzi.

 

Czułam ją, taką przerażającą bezsilność. Dostałam olśnienia gdy sobie to uświadomiłam. Staliśmy w kuchni, po wykąpaniu psa o które zresztą też musiałam się prosić by mi trochę pomógł, jadł makaron i zaczął narzekać, ze 3 razy wyszorował ręce i dalej mu psem śmierdzą. 

I to nie jest takie stwierdzenie poprostu, on tak daje znać że to mu przeszkadza i najlepiej wiecej go nie prosić o to. I czułam że go to denerwuje że je i pomimo że umył ręce dalej nie może pozbyć się zapachu. I poczułam taką bezsilność. Bo czego bym nie zrobiła to i tak mu nie pomogę. 

I tak ledwo co pomaga przy psie. A jeszcze ma problem. i już prawie sie popłakałam. Mruknęłam pod nosem tylko, że mam dość. Że i tak czego bym nie zrobiła to mu nie pomogę i tak będzie źle. A jego samopoczucie i tak na nas wpływa jego marudzenie, jego gniew i złość. i psuje wszystko cały nastruj. To tak jak kiedyś moje jestem smutna i nie wiem dlaczego.

Siedzieliśmy w pokoju, młody nie chciał jeść obiadu, on już zjadł odniósł talerz. I zaczęła się rozmowa o tym, że jest zmęczony już, że ja pojechalam sobie na tydzień, że odpoczełam. Ale kiedy mówię to weź sobie dzień lub dwa i odpocznij to on nie chce. Więc mota się w tym, pomocy nie chce, rozmawiać nie chce i sam zrobić z tym też nie chce. Kiedyś nawet przyznał że być może też ma depresje.. Ale co z tego.

Juz mieliśmy iść z psem na spacer, Młody znowu zaczął odwalać. Jemu zabrakło cierpliwości. I oczywiście jedynym wyjściem było stwierdzenie" to nie idziesz na spacer. "Bardzo wygodne prawda. Kiedy chce się siedzieć dalej na telefonie. Kiedy nie chce się w prost powiedzieć że nie chce sie iść na spacer. Więc kolejny raz poszłam na ten spacer sama. Nie chodzi bo jest zmeczony. Nie chodzi bo musi coś zrobić. Nie chodzi bo akturat taką dał kare młodemu. 

Zawołałam go na dwór i bez młodego mu o tym powiedziałam. Że robi tak za każdym razem. 

A moze jestem nieobiektywna, moze niewyrozumiała.

 

W gruncie rzeczy niby jest dobry, zamonował kuchenke, lodówkę, pralkę. Chociaż wiedziałam, ze będzie cieżko .Czułam się zle, bo to problematyczne dla niego i go denerwowało. 

I już to mnie martwiło. 

Wrociłam po tygodniu.Niby się ucieszył z mojego przyjazdu. Widziałam jakiś taki entuzjazm , przypływ energii. Jednak czułam dystans. 

 Nie chce się kochać

Zamiast pocałunków są buziaki

Gdy wróciłam chciał dać mi buziaka.Ale się zastanawiałam jak bardzo to jest na pokaz. 

Czy może to miało być takie zadowolenie mnie, albo taka normalność bo tak się robi. Buzi i już po sprawie. Fajnie że jesteś.

Skad we mnie to niedokochanie. Czasami chciałabym żeby ktoś siedział przy mnie i mnie poprostu przytulał. A potem myślę sobie skąd we mnie te potrzeby. Przecież z nim jest łatwiej.Nie muszę się tak bardzo martwić o finanse, stać nas razem na więcej niż gdyby było osobno, choć nie do końca. 

Razem jakoś łątwiej. Przecież mozna się przełączyć na tryb materialisty. Ale ja ciągle czuje że tylko daje i daje .Wróciłam z Niemiec i wiem że było mu ciężko przez te 5 dni beze mnie, przecież mówił o tym jak dzwonił. 

Jednak pranie które składałam w niedzielę późnym wieczorem dalej leżało jak zostawiłam. Naczynia w zlewie tak samo. 

Więc wróciłam i wzięłam się za sprzątanie domu. Przez weekend zrobiłam 5 prań. Włozenie prania z poprzedniego tygodnia zajęło mi raptem 5 minut.  

Więc o co tu chodzi.Niby łatwiej,a jednak nie do końca. Dalej jestem nie dokochana, prosisz się o seks, prosisz się o przytulenie, o to by coś zrobił. 

i tak słyszysz że ciągle go ganiam, że nie moze przy mnie spokojnie posiedzieć.

Gdy zapytałam go ostatnio jak sobie wyobrazał nasz zwiazek to powiedział ze nie wie. Wiec ja zaczełam mu podpowiadać możliwe odpowiedzi. i wyszło na to, że dla niego związek to wymienianie sie usługami. Ja gotuje i sprzątam ogarniam finanse i  inne, a on dba o auta, piec. I tak żyjemy obok siebie.