sama nie wiem
16 marca 2025, 21:04
Chciałam to zapisać. Póki myśli były świeże. Póki wiedziałam o co tak naprawdę mi chodzi.
Czułam ją, taką przerażającą bezsilność. Dostałam olśnienia gdy sobie to uświadomiłam. Staliśmy w kuchni, po wykąpaniu psa o które zresztą też musiałam się prosić by mi trochę pomógł, jadł makaron i zaczął narzekać, ze 3 razy wyszorował ręce i dalej mu psem śmierdzą.
I to nie jest takie stwierdzenie poprostu, on tak daje znać że to mu przeszkadza i najlepiej wiecej go nie prosić o to. I czułam że go to denerwuje że je i pomimo że umył ręce dalej nie może pozbyć się zapachu. I poczułam taką bezsilność. Bo czego bym nie zrobiła to i tak mu nie pomogę.
I tak ledwo co pomaga przy psie. A jeszcze ma problem. i już prawie sie popłakałam. Mruknęłam pod nosem tylko, że mam dość. Że i tak czego bym nie zrobiła to mu nie pomogę i tak będzie źle. A jego samopoczucie i tak na nas wpływa jego marudzenie, jego gniew i złość. i psuje wszystko cały nastruj. To tak jak kiedyś moje jestem smutna i nie wiem dlaczego.
Siedzieliśmy w pokoju, młody nie chciał jeść obiadu, on już zjadł odniósł talerz. I zaczęła się rozmowa o tym, że jest zmęczony już, że ja pojechalam sobie na tydzień, że odpoczełam. Ale kiedy mówię to weź sobie dzień lub dwa i odpocznij to on nie chce. Więc mota się w tym, pomocy nie chce, rozmawiać nie chce i sam zrobić z tym też nie chce. Kiedyś nawet przyznał że być może też ma depresje.. Ale co z tego.
Juz mieliśmy iść z psem na spacer, Młody znowu zaczął odwalać. Jemu zabrakło cierpliwości. I oczywiście jedynym wyjściem było stwierdzenie" to nie idziesz na spacer. "Bardzo wygodne prawda. Kiedy chce się siedzieć dalej na telefonie. Kiedy nie chce się w prost powiedzieć że nie chce sie iść na spacer. Więc kolejny raz poszłam na ten spacer sama. Nie chodzi bo jest zmeczony. Nie chodzi bo musi coś zrobić. Nie chodzi bo akturat taką dał kare młodemu.
Zawołałam go na dwór i bez młodego mu o tym powiedziałam. Że robi tak za każdym razem.
A moze jestem nieobiektywna, moze niewyrozumiała.
W gruncie rzeczy niby jest dobry, zamonował kuchenke, lodówkę, pralkę. Chociaż wiedziałam, ze będzie cieżko .Czułam się zle, bo to problematyczne dla niego i go denerwowało.
I już to mnie martwiło.
Wrociłam po tygodniu.Niby się ucieszył z mojego przyjazdu. Widziałam jakiś taki entuzjazm , przypływ energii. Jednak czułam dystans.
Nie chce się kochać
Zamiast pocałunków są buziaki
Gdy wróciłam chciał dać mi buziaka.Ale się zastanawiałam jak bardzo to jest na pokaz.
Czy może to miało być takie zadowolenie mnie, albo taka normalność bo tak się robi. Buzi i już po sprawie. Fajnie że jesteś.
Skad we mnie to niedokochanie. Czasami chciałabym żeby ktoś siedział przy mnie i mnie poprostu przytulał. A potem myślę sobie skąd we mnie te potrzeby. Przecież z nim jest łatwiej.Nie muszę się tak bardzo martwić o finanse, stać nas razem na więcej niż gdyby było osobno, choć nie do końca.
Razem jakoś łątwiej. Przecież mozna się przełączyć na tryb materialisty. Ale ja ciągle czuje że tylko daje i daje .Wróciłam z Niemiec i wiem że było mu ciężko przez te 5 dni beze mnie, przecież mówił o tym jak dzwonił.
Jednak pranie które składałam w niedzielę późnym wieczorem dalej leżało jak zostawiłam. Naczynia w zlewie tak samo.
Więc wróciłam i wzięłam się za sprzątanie domu. Przez weekend zrobiłam 5 prań. Włozenie prania z poprzedniego tygodnia zajęło mi raptem 5 minut.
Więc o co tu chodzi.Niby łatwiej,a jednak nie do końca. Dalej jestem nie dokochana, prosisz się o seks, prosisz się o przytulenie, o to by coś zrobił.
i tak słyszysz że ciągle go ganiam, że nie moze przy mnie spokojnie posiedzieć.
Gdy zapytałam go ostatnio jak sobie wyobrazał nasz zwiazek to powiedział ze nie wie. Wiec ja zaczełam mu podpowiadać możliwe odpowiedzi. i wyszło na to, że dla niego związek to wymienianie sie usługami. Ja gotuje i sprzątam ogarniam finanse i inne, a on dba o auta, piec. I tak żyjemy obok siebie.
Dodaj komentarz