Rozmyslania
29 marca 2025, 20:40
To była taka walka. Ra z jednym raz z drugim.
Jak jeden był w miarę to drugi był nerwowy
Jak drugi był w miarę to pierwszy był nerwowy. I nigdy dla mnie nie hylo spokoju.
Kiedy chcieliśmy być dobrzy dla młodego to się zmieniał w małego diabełka. Jakby chcial nami rządzić. Więc trzeba było trzymać rygor. Kiedy był rygor. To stary rzucał nerwowym tonem takim jakby surowym. Ale mlody był ok. Więc skoro był ok. To chciałam go trochę rozpieszczać. Dawać słodycze, puszczać bajki dłużej niż te przysłowiowe moje 15 minut.
Awantury. Były o wszystko, darcie też.
O grzebanie w nosie, zajmowanie się wszystkim tylko nie tym o co się go poprosiło. O husteczke, bajke, jedzenie i jego dokanczanie. Wszystko. Każda pierdole.
I kończyło się histeriami. Odtracaniem nas.
A ja...
Ja nie mogłam słuchać tego ciągle nie chce Cię nie lubię cię idz sobie. I ich kłótni. Wiedziałam że maz sobie nic z tego nie robi ale jest mściwy i konsekwentny. Więc jak mlody swoje nawtykał. To stary już zadba o to żebym nie było przywilejów.
A z nami. Miał jakiś taki radar.
Bo to jie mówię że działa zawsze ale już któryś raz, kiedy jestem blisko pogodzenia się z rozstaniem, i myślę sobie dobra może wytrzymam i znajduje argumenty że jesteś silna , wydarza się coś co mi pokazuje -kobieto co Ty zrobisz bez faceta w życiu. I nagle on zmienia się w prawie kogoś z kim można by było żyć.
Choć jest chory to wsiadł w auto i wyjechał mi na przeciw, dziś zaproponował kolację w formie pizzy, stal się mniej marudny.
I tak się też zastanowiłam, ale chyba jednak nie... hm. Czy to nie wina tego ze choc chory i marudny to jednak trochę bardziej wypoczęty plus jeszcze udany interes.
Nawet miał więcej cierpliwości do młodego.
I straszne dla mnie jest to że on myśli o swoich planach w sposób że jesteśmy razem dalej i tu mieszkamy i kombinuje co by tu zrobić by zarobić ale się nie narobić. A ja rozważam opcje rozejścia.
Po tygodniu choroby dziś dopiero przyszedł się przytulić. Mi się już tak chciało do niego do ciepła że gdy poszedł leżeć do nas. Poszłam też po chwili do niego. I sam fakt ze jesteśmy razem był dla mnie ok.
Czy za nim tęsknię. No pewnie
Czy go kocham. No ba
Ale gdy odpowiadam sobie na pytania z tego filmu
Czy jest uprzejmy.nie
Czy widzisz go jako ojca swoich dzieci. Nie
Czy pomaga Ci być lepsza wersja Ciebie. Nie
Czy możesz mu się zwierzyć że wszystkiego. Tak
To daje to do myślenia.
Do myślenia daje również to że nie chce się wracać z pracy do domu. Bo tu są krzyki ciągła walka. Nie odpoczywam. Kiedy w weekendy wstaje o 6 jak żywy trup to o 12 czuje się jakby była 17. I jestem wypąpowana. A tu dopiero się dzień zaczął.
Dodaj komentarz